“Najważniejsze jest to, jak dobrze przechodzisz przez ogień.”
— Charles Bukowski
Tytułowy wiersz pośmiertnego zbioru z 1999 roku, napisany w ostatnich latach życia w San Pedro, gdy walczył z białaczką.
Jedenaście lat tyrałem na poczcie, umierając powoli pod jarzeniówkami. W wieku czterdziestu dziewięciu lat rzuciłem pracę, zostałem z maszyną do pisania i zaległym czynszem. Piłem, krwawiłem na kartkę, szedłem dalej. Nikt nie da ci czystego życia. Ogień i tak przyjdzie. Nie uciekasz. Idziesz. To wszystko.
