“Wole byc nienawidzony za to, kim jestem, niz kochany za to, kim nie jestem.”
— Kurt Cobain
Kurt mowil to w wielu wywiadach w trakcie kariery. To nie byl slogan. Dorastal niewidzialny w Aberdeen, a potem z dnia na dzien stal sie najbardziej widoczna osoba w muzyce. Patrzyl, jak przemysl probuje go zapakowac jako rzecznika grunge'u, i opieraл sie na kazdym kroku. Dla Kurta byc szczerze niezrozumianym bylo do zniesienia. Byc rozumianym z niewlasciwych powodow nie bylo.
Napisal piosenke w piec minut i stala sie z niego najslynniejszy muzyk na planecie. Nienawidzil kazdej sekundy. Zakladal ciuchy z lumpeksow na sesje zdjeciowe. Napisal na koszulce 'korporacyjne magazyny nadal sa do bani' na okladke Rolling Stone. Kiedy MTV poprosilo go o zagranie najwiekszego hitu akustycznie, odmowil i zagral piec coverow. Nastepny album nagral z najglosniejszym producentem, jakiego znalazl, celowo probujac odstraszyc przypadkowych fanow. Album i tak wszedl na pierwsze miejsce. Kurt Cobain cala kariere probowal byc mniej popularny, a za kazdym razem, gdy odpychal ludzi, przychodzilo ich wiecej. Nie gral autentycznosci. Byl alergiczny na alternatywe.
